rysunek

Południca

Tej pani nie trzeba chyba zbyt długo opisywać bo powinna być wszystkim znana.

Południca była według wierzeń słowiańskich złośliwym i morderczym demonem polującym latem na tych, którzy niebacznie w samo południe przebywali w polu.

historiamniejznanaizapomniana.wordpress.com

Advertisements
rysunek · zdjęcia

#35 – rys. komputerowy

Nadchodzi sezon na siew warzywek. Siejcie ogórki, a jak wam wyrosną to je kiście (mam nadzieję że to poprawne słowo).

Mówię to z troski, żebyście mieli co jeść do chleba ze smalcem i czym zagryzać wódkę.

Prezentuję swoje własne kiszone ogórki. Wyrosły w ogródku, ukiszone w domu, jem codziennie.

zdjęcia

#35 różniaste – o fotografii

Dzisiaj będą zdjęcia, bo gdziekolwiek jestem, lubię mieć z sobą aparat. Czas na krótkie podsumowanie mojego dotychczasowego pstrykania.

Miałam napisać, że styl moich zdjęć zmieniał się z czasem, ale jednak wolę określenie, że to ja się zmieniałam 🙂 Tak jak zmieniały się moje rysunki, tak i zmieniały się zdjęcia. Na początku moim narzędziem był telefon i jeśli mam mówić o zdjęciach, które robiłam z własnego widzimisię, a nie z potrzeby zarchiwizowania jakiegoś wydarzenia, to z reguły przedstawiały one obiekty bądź mnie samą.

Nawet jeśli miałam ochotę fotografować ludzi, to byłam na to zbyt nieśmiała.

Z resztą ja wiedziałam najlepiej jak się zachować przed aparatem, a mianowicie udawać że go nie ma a ja śmieję się w niebo głosy podczas gdy ktoś zaskoczył mnie fotką, bądź że jestem zjawiskowa i mam wszystko w nosie, oczywiście nie patrząc w obiektyw. W tamtym okresie moim oczkiem w głowie pod względem fotografii była ONA ❤ Teraz już zupełnie pro, ale zaczynałam ją śledzić krótko po tym jak otworzyła photobloga i wtedy też mi imponowała. Jest niesamowita. A to moje z temtego czasu:

Na prawdę, teraz gdy widzę zdjęcie spontanicznie roześmianej osoby która ewidentnie sama je robiła to od razu mam ten obraz przed oczami: siedzi na łóżku z aparatem, mama woła na obiad, ona odpowiada ze złością “no już!”, po czym rozdziawia japę w bezgłośnym śmiechu i SZAST włosami! *pstryk* SZAST w drugą stronę *pstryk*, wchodzi nagle mama, “co Ty robisz tak długo?”. Wszystko fruwa w powietrzu z tej paniki by zdążyć usiąść w normalnej pozycji i nie wyglądać jak debil – “nic”. Mówię jak jest.

Wracając do wątku, zdjęcie w żadnym wypadku nie miało być “normalne”, czyli np. dwie osoby uśmiechające się do obiektywu. Miało być szalone albo melancholijne. Myślę że nie zaskoczę nikogo tym, że wszędobylskie były rogi z palców dokładane znajomym, wytknięte języki, pseudo-akrobatyczne pozycje czy gesty…różnego rodzaju. Uwaga – mam nawet folder który stworzyłam lata temu pt “NIETYKALNE”, a w środku całą masę zdjęć, których nikt nigdy nie miał ujrzeć oprócz mnie 😀 

Bardzo mi się zawsze podobały zdjęcia w dużym przybliżeniu i koniecznie bez flesza. W ogóle uwielbiam oglądać ładne zdjęcia 🙂 Uspokaja mnie to. Nie mogę też pominąć faktu, że… jestem psychofanką filtrów wykrzywiających twarz!!! ❤❤❤ Jest to swojego rodzaju przekleństwo, bo spotykam niewiele osób, które potrafią śmiać się bez ustanku z czyjejś wykrzywionej gęby. Na szczęście mogę polegać na mojej rodzinie w tej kwestii. 

Później zakupiłam Nikona D3100 i zaczęło się moje wymarzone zoomy. Zoom na wszystko. Wszystko. Mam wrażenie, że takich zdjęć jest wszędzie na pęczki i robienie ich jest dość łatwe.

W między czasie poznałam fotografa, który robi przepiękne portrety i niepozowane zdjęcia ludziom. To było coś co lubię i do tej pory uważam, że nie ma nic piękniejszego od uchwycenia emocji na twarzy osoby, która się tego nie spodziewa. Ów kolega pożyczył mi nawet swój kozacki aparat na kilka dni.

 

Moje archiwum jest przeogromne i muszę się bardzo mocno hamować, by tam nie utonąć na kilka godzin 😉

Z perspektywy czasu zabawne mi się wydaje, że nigdy nie byłam zadowolona z tego jak wychodziłam na zdjęciach, a tak na prawdę nawet nie próbowałam. Postawa, cyc do przodu, uśmiech i parę trików i jest git 😉 Miałam farta, że przyszło mi pozować do kilku sesji i byłam instruowana co robić. Poza tym mój chłopak na każdym zdjęciu ma zęby na wierzchu i wygląda wesoło i pozytywnie więc wzięłam z niego przykład.

Natrudniejszą rzeczą dla mnie jest opanowanie przemożnej ochoty na…zooma. Zawsze. Ile można robić zdjęć z zoomem na pory na nosie podczas gdy w tle dzieje się świat 😃 Właśnie po kilku sesjach na pory na nosie zorientowałam się, że niestety nie widać scenerii w jakiej rzecz się działa.

Teraz to już jestem trochę jak Chińczyk bo praktycznie nie przestaję dzierżyć smartfona gdy jestem w nowym miejscu.

A wy wolicie robić zdjęcia czy być przed obiektywem? Aparat czy smartfon? :)

 

Wszystkie zdjęcia użyte we wpisie są zdjęciami mojego autorstwa.

rysunek

#53 na papierze, #35 rys. komputerowy – moje stwory

Błędne ogniki to zjawisko dostrzegalne nocami nad bagnami, torfowiskami i mokradłami. Owe zjawisko ma postać niewielkich światełek unoszących się nad powierzchnią. Ogniki od wieków w kulturze ludowej związane były ze sferą nadprzyrodzoną oraz światem duchów i demonów.

Mogły to być dusze zmarłych, albo palące się skarby. W pierwszym przypadku opowiadano o duszach zmarłych, często miały one należeć do nieochrzczonych dzieci, które jako „psotniki” sprowadzały ludzi z suchej drogi na mokradła. Niekiedy mówiono po prostu o złych duchach, które biegają ze światłem po wertepach i czasami płatają figle spóźnionym wędrowcom. W drugim przypadku, oczywiście nie mniej popularnym w ludzkich wierzeniach, zapalanie błędnych ogni przypisywano diabłu, strzegącemu ukrytych na bezdrożu skarbów. A na widok błyskających płomyków mówiono: „diabeł skarby pali”.

slowianowierstwo.wordpress.com

__________________________________________________

Mamuny (Mamony) to demony z dawnych wierzeń Słowian. Zwane również Dziwożonami. Przedstawiano je jako stare kobiety, z długimi, obwisłymi piersiami, brzydko ubrane, o przerażającym wyglądzie, bywające jednak zwodniczo piękne i mamiące przez to młodych mężczyzn.

Mamun bali się ich świeżo upieczeni rodzice, gdyż wierzono, że demony te porywają i podmieniają nowo narodzone dzieci. Takie zostawione przez mamunę dziecko bywało nazywane podrzutkiemodmieńcem bądź podciepem (na Śląsku). Podmienieniem dziecka przez demona tłumaczono jego ewentualny niedorozwój. Powszechnie straszono nimi dzieci, grożąc im, że mamuny zabierają wyłącznie niegrzeczne dzieci. Wierzono również w to, że obecność mamuny w pobliżu odbiera szczęście od domu.

slawoslaw.pl

__________________________________________________

Gumiennik to słowiański demon opiekuńczy sprawujący pieczę nad gumnem i składowanym w nim zbożem.

Przedstawiany jako metrowy dziadek z długimi włosami oraz z gęstymi wąsami bądź brodą. Ich oczy świecą się w ciemności. Potrafią szczekać jak pies oraz przybrać postać kota. (dlatego zmiksowałam obie te wizje i wyszedł dziadko-kot :D)

Podobnie jak inne demony słowiańskie, gumienniki mogą być zarówno dobre, jak i złe. Wszystko zależy od gospodarza. Jeśli będzie dobrze gospodarzył, to owinnik ochroni jego zbiory przed pożarem i złodziejami. Jeśli gospodarz wykaże się złym pomyślunkiem bądź lekceważeniem tradycji, wówczas gumiennik sam może to zboże podpalić lub zanieczyścić. Znane są historie o gumiennikach, które pozbawiły gospodarzy zboża, dlatego że ci podjęli się młócki w silnym wietrze bądź też zabrali się za pracę w dzień świąteczny.

slowianowierstwo.wordpress.com

__________________________________________________

Wodniki oraz utopce zamieszkiwały wszelkie śródlądowe wody: stawy, jeziora, rzeki, a także – studnie lub przydrożne rowy. Spotkać je było można w pobliżu wód: na brzegach, mostach i kładkach, gdzie wygrzewały się w świetle księżyca. Czasem nawet istoty te mogły znacznie oddalić się od wód, jednak bez względu na to, zawsze mocno ociekały wodą. Demony wodne czyhały na amatorów kąpieli na łonie natury oraz przypadkowych wędrowców, którzy, nie bacząc na ryzyko, postanowili zbliżyć się do wody nocą. Swe ofiary bezlitośnie topiły bądź co najmniej podtapiały w ramach wyraźnego ostrzeżenia. Demony wodne nie miały w zwyczaju oszczędzać nawet przeprawiających się przez wodę zwierząt.

slawoslaw.pl

rysunek

#34 rys. komputerowy

Chadzał do mnie Jasiu, a ja go czekałam
Witałam go w ciemną noc, z ranka wyganiałam

Cielsko lodowate stoi popod lasem
Łypie wokół okiem krwawo-zezowatym
Nie zobaczy kochanek, biegnie jak koń rączy
Tego kto pieszczotami dzisiaj go uraczy

Gdy nocka ciemna, Jaś do Kasi gna

Od nocy do ranka czekam na kochanka
Na mojego Janka, mojego miłego
Od nocy do ranka czekam na kochanka
Na mojego Janka a tu nie ma go

Że on do niej chadzał o całusy prosił
Będzie go po lesie czarny Dybuk nosił
Że on do niej przychodził, prosił o całusy
Będzie dziś się na nim krucze stado tuczyć

Żywiołak, Oko Dybuka

rysunek · zdjęcia

#50 na papierze

Cześć! Pierwszy wpis w Nowym Roku, hurra :)

W ubiegłym roku najbardziej spodobał się wam rysunek Domowika, przynajmniej na Instagramie. Nie da się zaprzeczyć, że ten stworek jest uroczy z samych opisów. To ten uśmiechnięty krasnoludek z długą brodą do zamiatania podłogi.

Po raz pierwszy nie wyrabiam się z wstawianiem rysunków na bloga i Fb co jest bardzo dobrym znakiem! Jeśli ktoś chce być na bieżąco z moimi rysunkami, to zapraszam na instagram – www.instagram.com/slovviianka :) Pierwszy rysunek z tego roku prezentuje się następująco:

Cudooooownej soboty :)

rysunek

#49 na papierze

Wszystkim moim oglądaczom życzę w roku 2018 niekończącego się natchnienia na robienie tego, co kochacie. Obojętnie czy miałoby to być pieczenie ciast, pielęgnowanie roślin czy też całonocne oglądanie filmów.
Sobie zaś narzucam większą dyscyplinę. Zaczęłam już długo przed końcem roku i widzę że im bardziej jestem konsekwentna, tym łatwiej mi to przychodzi. Może kiedyś zmieni się w odruch bezwarunkowy :)
Dobrej zabawy!